Roseship Oil, Roseship Plus, organiczny olejek z nasion róży – recenzja

5-jesiennych-43

Kiedy pokazywałam Wam swoje ulubione nowości listopada, wsze największe zainteresowanie wzbudził olejek Roseship oil, Roseship plus. Postanowiłam więc napisać Wam o nim kilka słów więcej.

 

Tak jak wspomniałam we wcześniejszym wpisie „Trzy po trzy, czyli ulubione nowości listopada”, olejek kupiłam ponieważ, zachęcił mnie jego czysty skład. A ja już od dawna nosiłam się z zamiarem naturalnej pielęgnacji.

Olejek Rosheship oil to w 100% organiczny olejek z nasion dzikiej róży, wyciskany na zimno. Wpisał się więc idealnie w moje potrzeby. Właściwości olejku też wydały mi się idealne dla mojej skóry.

Właściwości olejku z nasion dzikiej róży

Czysty olej z nasion dzikiej róży ma rewelacyjny skład. Jest bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminę E, witaminę A, witaminę C, flawanoidy. Dzięki temu doskonale nawilża, regeneruje i chroni skórę.

Olejek z nasion dzikiej róży polecany jest głównie do cery suchej, łuszczącej się, dojrzałej. Może być używany jako kuracja przeciwzmarszczkowa, rozjaśniająca przebarwienia i odbudowująca zniszczoną cerę. Olejek nadaje się do cery naczynkowej i wrażliwej. Może być stosowany również na okolice oczu, dekolt i ciało.

Olejku można używać samodzielnie, lub jako dodatek do kremu i balsamu do ciała

Wszystko to brzmi bardzo obiecująco. A jak się olejek sprawdził w praktyce?

dsc_0036

 

Moja ocena Roseship Oil, Roseship Plus

Ja swój olejek stosuję jako samodzielny kosmetyk. Nakładam go zarówno na twarz jak i pod oczy.

Ponieważ kosmetyku jednorazowo nakłada się niewiele, bardzo przypadło mi do gustu jego opakowanie. Olejek zamknięty jest w szklanej buteleczce z praktycznym kroplomierzem. Dzięki temu nie mam problemu z odmierzeniem odpowiedniej ilości.

Wydajność oleju jest ogromna. Jedna buteleczka intensywnego nakładania na twarz wystarczyła mi na 3 miesiące używania.

Kosmetyk ma żółty kolor i pachnie nieco olejem. Początkowo, ten kuchenny zapach nieco mi przeszkadzał, tym bardziej, że spodziewałam się jednak lekkiego zapachu róży. Ale biorąc pod uwagę, jak dużo robi dla mojej cery, szybko przywykłam do zapachu.

dsc_0017

Za co konkretnie polubiłam ten produkt?

Za to, że rewelacyjnie nawilża moją twarz, a efekt nawilżenia pozostaje ze mną na długo. Po nałożeniu tego olejku skóra nie ściąga się po kilku godzinach, jak to miało miejsce w przypadku wielu kremów nawilżających. Nie muszę też długo czekać, aż kosmetyk się wchłonie. Co prawda lubię odczekać kilka minut przed nałożeniem podkładu, ale nie jest to konieczne.

Po miesiącu stosowania kosmetyku zauważyłam, że moja cera stała się nieco bardziej promienna, jasna. No i oczywiście wreszcie porządnie nawilżona.

Niestety, spłycenia zmarszczek nie zauważyłam. Ehhh, nie ma sposobu na metrykę 🙂

Tak, czy inaczej poziom nawilżenia jaki daje mi ten olej oraz jego naturalny skład są dla mnie wystarczającym powodem, aby zostać z nim na dłużej.

dsc_0032

Informacje praktyczne

Używając tego oleju, trzeba jednak nieco uważać, aby nie przesadzić z ilością. Był czas, kiedy kosmetyk stosowałam go zarówno na noc jak i na dzień i to w stosunkowo sporych ilościach. Po dwóch tygodniach takiej intensywnej kuracji, olejek zaczął nieco zapychać mi pory i pojawiały się pojedyncze wypryski. Zaprzestałam więc stosowania go na dzień, ograniczyłam się do 4 kropli na twarz i wszystko wróciło do normy.

Jak się dowiedziałam, olejek z nasion dzikiej róży jest produktem mało stabilnym. Warto więc zadbać o jego przechowywanie. Producent zamknął go w ciemnej butelce, co jest w tym przypadku dużym plusem. Dodatkowo, aby zachował swoje cenne właściwości, warto trzymać go w lodówce. Zwłaszcza w ciepłe, letnie dni.

Olejek kupiłam w TKMaxx za około 30zł. Nie jest on w stałej ofercie sklepu, ale zauważyłam, że pojawia się od czasu do czasu. Przy zakupie trzeba koniecznie zwrócić uwagę, czy produkt nie był otwierany, co niestety często się zdarza.

 

  • Zainteresowała mnie szczególnie właściwość rozjaśniania. Fajny produkt!Ciekawie przedstawiony!

    • Dziękuję. Akurat na rozjaśnianie nie zwróciłam większej uwagi, ponieważ nie mam problemu z przebarwieniami. 🙂

  • Nie miałam, ale myślę, że warto wypróbować. 🙂

  • Karolina Niźnik

    Ja od wczoraj mam postaniowienie i będę regularnie używać oleju do twarzy, co prawda nie jest on z naturalnych składników, ale mam nadzieję, że sprawdzi się równie dobrze jak Twój 🙂

  • Magdalena Soboń

    Cudo, nie słyszałam o nim wcześniej 🙂
    Ja używam oleju konopnego i czasami jojoba na przemian do oczyszczania twarzy ale Rosehip jeszcze nie miałam okazji użyć.

  • Dla cery wrażliwej i naczynkowej? Idealny dla mnie:) Lubię olejki, które są wydajne, wszystkie trzymam w lodówce na dolnej półce;)

  • Nie słyszałam wcześniej o olejku różanym, a brzmi naprawdę zachęcająco. Koniecznie muszę wypróbować, skoro tak zachwalasz!