Moja ulubiona paletka MAP TE10

wpis w: BLOG, Makijaż, Recenzje | 0

kosmetyki kolorowe

Nie dalej, jak w poprzednim wpisie, pokazywałam Wam, jak łatwo spakować kosmetyczkę w najpotrzebniejsze kosmetyki kolorowe.

Ponieważ większość pokazanych tam produktów możecie z powodzeniem zastąpić inną marką, nie będę wam ich dokładnie opisywać. Jeśli jesteście zainteresowani poznaniem ich bliżej – zapraszam was do snapchata (szukajcie mnie pod makeupstyle.pl). Tam właśnie, aktualnie pokazuję jak korzystam z tych kosmetyków na co dzień. Jeśli jeszcze nie znacie snapchata, to musicie wiedzieć, że film „żyje” tam jedynie 24h. Spieszcie się więc…

Ale wracając do tematu.

Wśród moich propozycji w poprzednim poście znalazła się między innymi wyjątkowa paletka kosmetyków kolorowych. Jest to zestaw 5 cake eyelinerów, chociaż wielość ich zastosowania sprawia, że to określenie jest dla nich wręcz krzywdzące. Dla tych kosmetyków chciałabym zrobić więc wyjątek.

Paletka jest wyjątkowa, ponieważ nie zastąpicie jej żadnymi znanymi mi na rynku kosmetykami kolorowymi.

MAKE UP PARIS TE10 W PRAKTYCE

recenzje kosmetyków

Zacznijmy od tego, że pokochałam tą paletkę ponieważ jako jedna z niewielu jest uniwersalna i idealnie komponuje się zarówno z moją rudą czupryną jak i z niemal każdą klientką. Nie używam, żadnych innych kosmetyków do podkreślania brwi, niezależnie od tego, czy spotykam się z brunetką, czy z blondynką.

Kolorystyka paletki to odcienie brązu, czerwieni oraz czerni. Wszystkie cienie są matowe. Można je stosować na sucho jak i na mokro.

DSC_0946

Jak widzicie bardzo łatwo zintensyfikować ich odcień używając mokrego pędzelka. Tak użyte eyelinery doskonale nadaje się do tworzenia kresek na powiece. Można nimi również dorysowywać włoski brwi aby uzyskać maksymalnie naturalny efekt.

Odcienie te są tak mocno napigmentowane, że zdecydowanie nie polecam używania ich na mokro jako cienia na powiekę. Zwłaszcza, jeżeli mówimy o makijażu dziennym.

Poziom ich napigmentowania przewyższa standardowe cienie. W mojej ocenie przewyższa je co najmniej 3 kronie. Dzięki temu tak własnie wygląda ich zużycie po kilku dobrych latach intensywnego używania. A przecież używam ich zarówno w swoim codziennym makijażu jak i w makijażu każdej mojej klientki.

DSC_0949

Z drugiej jednak strony dla niewprawnej reki może to być  pewien problem. Rozprowadzenie ich na powiece wymaga nieco wprawy i dobrego pędzla.

Jak wspomniałam odcienie paletki są matowe, dzięki czemu z powodzeniem mogą służyć nam do:

wzmocnienia wizerunku brwi

Dziewczynom o włosach w kolorze marchewki (jak moje) z pewnością przypadną do gustu 2 rudoczerwone cienie. Zwłaszcza, jeżeli natura przewidziała dla nich inny kolor włosów nad oczami. Posiadając takie odcienie bez problemu dopasujemy kolor brwi do tego co mamy na głowie.

U jasnych blondynek sprawdzi się pierwszy żółtobrązowy kolor a u cienmiejszych zgaszony brąz. Brunetkom oczywiście polecam czerń.
Dodatkowo wszystkie kolory można ze sobą mieszać, dzięki czemu jesteśmy w stanie wyczarować naprawdę fajny efekt dla każdego koloru włosów.

Dorysowania brakujących włosków w brwiach. 

Za pomocą cienkiego, mokrego pędzelka możemy namalować śliczne precyzyjne kreseczki w odpowiednim kolorze. Oczywiście mówię tu o sytuacjach pełnego zaangażowania w makijaż z dużą ilością wolnego czasu. Niestety dorysowywanie kreseczek jest bardzo pracochłonne.

Narysowania kocich kresek na powiece (eyeliner)

Tu w zasadzie najlepiej sprawdza się kolor czarny. Próbowałam kiedyś robić kreski w innych kolorach, ale efekt nie był moim zdaniem interesujący.

Podkreślenia oka

No cóż, mimo, że to eyeliner, to do cieniowania oka też się przyda. Ja w tym celu  używam wyłącznie brązu i czerni. Używanie rudych odcieni przy rudej oprawie wygląda co najmniej średnio, ale może u złotych blondynek wyglądałyby ten kolor ciekawie.

Za co jeszcze lubię te cienie?

Za to, że są wodoodporne

Za to, że się nie obsypują

Za to, że się nie rolują

W to, że się nie rolują i nie obsypują musicie wierzyć na słowo.

Ale zrobiłam dla was test wodoodporności, którego efekty widzicie poniżej.

DSC_0961

DSC_0962

Pierwsze zdjęcie, to zdjęcie porządnie zmoczonych cieni, niewytartych. Jeżeli osuszymy je ręcznikiem, nic się nie dzieje.
Na drugim zdjęciu kosmetyk zmoczony, wytarty (tarłam porządnie) ręcznikiem. Moim zdaniem efekt bardzo dobry. Odcienie co prawda wyblakły od pocierania, ale się nie rozmyły i nie rozmazały po całej ręce.

A mają  jakieś wady?

Cena – za paletkę takich kosmetyków kolorowych trzeba zapłacić około 120zł
Dostępność – tylko przez internet albo poprzez niewielką sieć lokalnych dystrybutorów
Pudełko – jest to produkt profesjonalny dla wizażystów w związku z czym opakowanie nie ma żadnych wodotrysków typu lusterko, cieszący oko design, pędzelek itp. Ot zwykły plastik z którego zadziwiająco szybko schodzą napisy.

Ale co to za wady w stosunku do takiej jakości….?